Związki na odległość. Tak czy nie?

Związki na odległość. Tak czy nie?

Jak nie musisz to się w taki układ nie pakuj. Jednak wiadomo, że życie nie może być proste. Często i gęsto się komplikuje. Life is a bitch. Nie zwalnia Cię to jednak z obowiązku stawiania czoła każdemu napotkanemu problemowi. Jeśli od samego początku wiesz, że to Ci nie odpowiada. Od samego początku marudzisz i robisz problemy, z góry Ci powiem, że nic z tego nie będzie. Związki na odległość wymagają nie tylko zaufania i cierpliwości do partnera. Nie! Związki na odległość wymagają pracy ( więcej niż nad normalnymi). Pracy nad samym sobą. Jak jesteś leniwa to zaoszczędź sobie i jemu czasu i przede wszystkim NIEPOTRZEBNYCH nerwów.

Scenariusz A.

Jesteście razem rok. Dobrze Wam ze sobą, macie plany na najbliższe wakacje, czujesz sie jak w bajce, kupujesz mu bokserki, a on Tobie push- upy. On dostaje telefon, jedzie za granicę, pyta Cię o zdanie ( wypada zapytać kobiety, co o tym sądzi, mimo że jesteśmy marudne, panikujemy i rządzi nami nie rozum, a hormony). Co robisz? Panikujesz. „Ale jak to?”, ” Przecież ja nie wytrzymam”, ” I’ll cry you a river”, „Ja pier…, ale dół”.
Błąd. Do sprawy trzeba podejść spokojnie. Razem przedyskutować „za i przeciw”. Nigdy, ale to przenigdy nie rób swojemu partnerowi wyrzutów z tego powodu. To on jedzie za granicę, to on opuszcza dom i to on udaje się w nieznane. To jemu będzie trudniej (teorytycznie). W takim przypadku najlepiej być podporą dla partnera, nie bądź egoistką! Ta decyzja musi być wspólna, musi być przemyślana. Co zrobić, by wytrwać w takim związku? Nie orać( synonimy: katować, męczyć, denerwować, wkurzać, wypominać, szukać problemów tam, gdzie ich nie ma) partnera!!! Obiecuję Wam, że to tylko pogorszy sprawę, czasem lepiej milczeć niż powiedzieć za dużo. Najlepiej jest mieć wspólny cel, do którego razem dążycie. Świadomość, że jest to sytuacja tymczasowa bardzo Wam pomoże przetrwać trudne chwile. Oboje się poświęcacie dla wspólnej przyszłości. Mimo, że to jedna strona wyjeżdża, to pamietajcie że jesteście drużyną i gracie w tych samych koszulkach.

Scenariusz B.

Poznałaś Go w klubie. Tak Cię zauroczył, że pozwoliłaś mu postawić sobie trzeciego drinka i gadałaś z nim całą noc. Zapomniał Ci tylko kurde wspomnieć, że za tydzień wyjeżdża do pracy, do Anglii. Myślisz sobie: „Co za fiut”. Rozum karze Ci zakończyć znajomość. Serce oczywiście się buntuje. Co robisz?
Pchasz się w związek of course. Nie jest z góry powiedziane, że to nie ma sensu, bla, bla, bla. Ale w takiej sytuacji łatwo nie będzie. Spędzacie ze sobą cudowny tydzień. Zaczynasz układać plany na przyszłość. Myślisz jakoś to będzie. No cóż. Jeżeli nie jest to tak zwane „jebnięcie”, to taki związek nie potrwa długo. Dlaczego? Bo on mieszka tam, a Ty tu! Będziecie się widywać raz na trzy miesiące, przy dobrych wiatrach. Moment rozstania będzie Ci wyrwał serce kawałek po kawałeczku. Procentowo w związku bedziesz czuć więcej smutku, żalu i wnerwienia (że jest tak, a nie inaczej) niż szczęścia, podniecenia i ekscytacji. Kto normalny to wytrzyma? Emocjalny sadysta. Początek związku powinien być niesamowity. Powinienen wywoływać te cholerne motyle w brzuchu, a nie łzy. Najgorsze zakończenie tej historii to postawienie mu ultimatum: albo wracasz albo nic z tego. Oczywiście facet przystawiony facjatą do muru w pierwszej chwili może się zgodzić, jednak prędzej, czy później Ci to wypomni. Przeanalizuje sytuację. Spłoszy się jak bezpański kocur. A do tego jeszcze się wystraszy, bo Ty już planowalaś ślub, a on jest na etapie: co, by tu zjeść na kolację. Co za szybko, to niezdrowo. Jeżeli na prawdę Ci na nim zależy. Do cholery, bo się zakochalaś i już! To działaj powoli, ostrożnie. Nie znasz go na tyle, by stawiać warunki w tej grze. Tym razem Ty sama musisz to przemyśleć i niestety, czekać.

Scenariusz C.

Jesteście parą już dziesięć lat. Znacie się jak łyse konie. Najprawdopodobniej jesteście już małżeństwem i macie w domu kindergarten.Tym parom jest łatwiej utrzymać związek na odległość. Tu już nie chodzi o motyle w brzuchu, seks dziesięć razy dziennie: na stole, na łóżku, pod prysznicem, w wannie etc. Rozstanie nie jest aż tak bolesne. W grę wchodzi lojalność, szacunek, emocjonalne wsparcie no i dzieci. Taki związek opiera się na latach doświadczeń, wspólnych chwilach, które już były, więc nie oczekujesz w przyszłości noszenia na rękach, stu smsów dziennie i wypisywania codziennie na FB, że jesteś jego całym światem. Plusem takiej rozłąki jest szansa na odnowienie związku. Często po około siedmiu latach bycia razem wkrada się rutyna. Rozstanie pozwala na wskrzeszenie uczuć, które trochę przygasły.

image

Co robić w związkach na odległość?

1. Zainstalujcie sobie Skypa! Po co? Bo to najlepszy wynalazek od czasu Gadu-Gadu. Gadanie przez komunikator i telefon nigdy nie będzie tym samym, co zobaczenia twarzy ukochanego. Przez skypa można nie tylko rozmawiać. Tak, tak można uprawiać cybersex. Ale idźmy dalej. On może Ci pokazywać, gdzie mieszka, jak mieszka, pokarze Ci nowe zasłony, poduszki i rower. Taka interakcja zbliża do siebie. I wywołuje więcej pozytywnych emocji niż na przykład samo zdjęcie. Z resztą ze Skypem jest dużo fajniejsza zabawa.

2. Zmień taryfę na taką, w której możesz wysyłać nielimitowane smsy za granicę. Szczerze podziwiam starsze małżeństwa, które utrzymały związek na odległość, a znam takich parę. Oni nie mieli smartfonów, „skajpów”, internetu itp. Dzwonili do siebie raz na tydzień i wysyłali listy. Jeżeli taki związek przetrwa to z całą pewnością jest to prawdziwa miłość. To banalne, ale wysyłanie krótkich wiadomości w trakcie dnia pomaga w utrzymywaniu bliskich relacji. Głupia emotikona z całusem, daje do zrozumienia, że ktoś o nas myśli i o nas pamięta. Jeżeli przez cały dzień nie wysyła ani jednej wiadomości to albo nie żyje, albo ma Cię w dupie. Nie wierzę, że przez 16 godzin, facet nie miał przerwy na siku czy fajka, żeby szybko pyknąć smsa. No way!

3. Znajdź sobie hobby ( Jeśli nie jest to imprezowanie i picie wódki do czwartej nad ranem z przyjaciółmi). Czas, który normalnie byś poświęcała partnerowi przeznacz na sport, czytanie książek, zakupy, co tam lubisz robić. Nie będziesz tyle myślała o rozłące i w przypadku hobby-sportu zrzucisz kilka kilogramów.

image

Czego nie robić w związkach na odległość?

1. Nie szukaj pocieszenia na siłę.
Wydaje Ci się, że to Ty jesteś ta pokrzywdzona i albo zamykasz się w czterych ścianach, albo przeciwnie, nagle stajesz się bardziej otwarta. Nic bardziej mylnego. Nie mówię, żeby wcale nie spotykać się z ludźmi, bo w nich czai się pokusa. Nie. Po prostu miej głowę na karku i zaakceptuj to, jak jest. Rozłąka nie jest wymówką ani do depresji, ani do „nadmiernej otwartości”.

2. Nie szukaj problemów, tam gdzie ich nie ma.
To wada chyba większości kobiet. Same sobie stwarzamy problemy jakby mało nam było smutków. Ty sama ze sobą jakoś sobie radzisz, ale co ma powiedzieć Twój partner? Nie rób z igieł wideł. O głupoty i bzdety nie warto się kłócić. Nie warto być upartym i nie warto zawsze stawiać na swoim. Jeżeli partner na to nie zasługuje, a Ty masz w zwyczaju wszystko wyolbrzymiać, to po prostu przestań, bo pogarszasz tylko sprawę.

3. Nie oczekuj, że ukochany każdą wolną chwilę spędzi z Tobą na necie.
Wyobraź sobie, że Ty po całym dniu pracy wracasz do domu, jesteś padnięta a Twój facet katuje Cię od popołudnia, czemu jeszcze nie siedzisz na skypie. On tak jak Ty potrzebuje czasu na kąpiel, jedzenie i czasu tylko dla siebie. To normalne! Nikt na dłuższą metę nie wytrzyma ciągłego zrzędzenia. Wyluzuj.

4. Nie dramatyzuj, bo pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Miał przyjechać 14 maja, a będzie dopiero 20 czerwca. To wnerwia, wiem. Chcesz go kopnąć za to w jaja i jednocześnie zapłakać się na Amen. Trudno. Jeżeli nie jest to zależne od niego, zaakceptuj problem i przeczekaj. Nie rób mu wyrzutów skoro ma związane ręce. On też z całą pewnością wolałby wrócić szybciej. Patrz na to z pozytywnej strony. Bardziej się stęsknisz i bardziej docenisz jego powrót.

Związki na odległość to koszmar. Oczywiście ja nauczyłam się widzieć w tym plusy. Ale widzę je dopiero teraz, gdy w takiej sytuacji już nie jestem…

3 comments found

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.