Stereotypy na temat Francuzów

Stereotypy na temat Francuzów

Nie lubię stereotypów i nigdy się nimi nie kierowałam w wyrażaniu opinii na czyjś temat. Stereotyp to po prostu czynnik, który budzi do działania daną, wnerwioną jednostkę, by pokazać jak inni ludzie bardzo mogą się mylić.

Jakie są najpopularniejsze stereotypy o Francuzach?

1. Francuzi to żabojady.

Nie! Prędzej bym to zamieniła na „Francuzi to bagieciarze”. Białe pieczywo to tutejszy rarytas. Trudno jest kupić chleb, który byłby chociaż troszkę podobny do naszego. Chleby są dużo droższe od bagietek, średnio za bagietkę w bulanżerce zapłacisz około euraka, w większych marketach koło 50 centów. A za chleb krzyczą sobie nawet koło 4 euro. Paryskie ” bulanżerki” (fr.boulangerie, coś jak polskie mini piekarnie połączone z cukiernią) potrafią być otwarte do 22:00 i dalej serwować świeże buły. Żaby wcale nie są ani chętnie podawane ani chętnie jedzone. Prędzej znajdziecie w menu ślimaki, które nie są ślimakami samymi w sobie. A jest to oczywiście wcześniej przygotowana, doprawiona i „ukucharzona” pasta ze ślimaków, wyłożona w umytą ślimaczą muszlę. Nie jadłam ani jednego ani drugiego, więc nic więcej nie mogę Wam powiedzieć. Żaby podobno smakują jak kurczak, ale zawsze wszystko smakuje jak kurczak.

image

2. Francuzi za bardzo kochają wino.

Na pewno bardziej niż vódkę ( choć ostatnio polska vódka często jest tu reklamowana) i whisky. Ale żeby od razu zarzucać im alkoholizm? Oczywiście, że nie. Ja się bagieciarzom wcale nie dziwię. Mają dostęp do tanich win, które potrafią być pyszne, więc czemu mają nie pić? Średnio poją się kilkoma lampkami tygodniowo. To nie prawda, że chleją codziennie. W szybkich barach, takich jak „brasserie”, częściej widzę Francuzów z piwem niż z winem. Jednak, gdy przychodzi weekend winiacze idą w ruch. Białe, różowe, czerwone do tego bagietka, ser i Francuzi idą w balet.

image

3. Francuzi nie lubią gadać w obcym języku.

Hmm. Coś w tym jest, ale nie do końca. Paryż nie należy do Francuzów. To miasto należy przede wszystkim do turystów. A każdy turysta gada po jakiemuś, tylko nie po francusku. Mnóstwo tu Azajatów, Rosjan, Hiszpanów, Włochów, Niemców, Polaków również. Wyobraźcie sobie teraz, że sprzedawca w Chanel, H&M, Adidasie i w kiosku z pamiątkami nie zna angielskego. No way! Od razu ich pierwsze pytanie to – Where are you from? ( na początku wydaje się to miłe ale z czasem wkurza, bo co kolesia w Ikei obchodzi skąd jestem. Chińczyk ma mi pomóc znaleźć dywan a nie zajmować się moim pochodzeniem). Odpowiadasz – Poland, no i się zaczyna. „Dżen dobly”, „plose baldzo”, „Jak się masz” itp. Jak odpowiesz, że z Hiszpani to napierdzielają: buenos días, cómo estás, adiós. Można wręcz powiedzieć, że są to prawdziwi poligloci. Gdy tylko opuścisz Paryż jest z tym coraz słabiej. Ale nie wynika to z niechęci Francuzów do języków obcych. Gdy zagadasz do nich, dajmy na to po angielsku, nie skreślają Cię i nie odwracają się na pięcie. Próbują z Tobą pogadać trochę po francusku, trochę na migi. W tej kwestii są wyrozumiali i chętnie Ci pomogą. A swoją drogą. Przyjeżdżasz do ich kraju, pracować w ich firmach, domach, warsztatch to powinieneś ich język znać! 🙂

4. Francuzi są aroganccy.

To chyba á propos tego, że ściśle niby przestrzegają zasad savouir-vivre’u. No cóż. Irytują się, gdy Chinka rozmawia przez telefon albo gada z inną Chinką w metrze, bo te mają baaardzo piskliwe głosy i mówią bardzo głośno. Francuzi raczej są spokojni i dobrze wychowani. Nie zakładają nóg na siedzenia w pociągu ale żaden nigdy nie zwrócił mi na to uwagi. Da się zauważyć, że ich zmorą są turyści. Zagubieni w metrze ( tak bym określiła turystów ) z wielkim aparatem na szyi blokują wyjścia, wejścia, ruchome schody ( w Paryżu jest zwyczaj, że jeżeli na ruchomych schodach chcesz stać to stoisz po prawej stronie, chcesz iść i wyprzedzić innych to idziesz lewą stroną. Turyści lubią blokować przejście stając po obu stronach). Ale nie. Nie powiedziałabym, żeby Francuzi byli aroganncy.

5. Francuzi chodzą w beretach i bluzkach w paseczki.

Nic z tych rzeczy! W berecie zobaczysz oczywiście Azjatę. Mężczyźni ( Francuzi ) lubią różnego rodzaju apaszki i szale, i to kolorowe! Zakładają je do garniturów, kurtek jeansowych i swetrów. Kobiety ( Francuzki)? Nie zanotowałam znaków rozpoznawczych z kategorii garderoby.

Chcę podkreślić, że stereotypy się zmieniają. Do niedawna słyszałam, że Polacy ciągle piją za granicą, są leniwi i oszukują, a polskie dziewczyny pójdą do łóżka za torebkę Chanel. Zdarzają się i tacy, pewnie. Coraz częściej jednak obcokrajowcy wyrażają o nas pochlebne opinie( jesteśmy pracowici, sumienni i dokładni). Cieszy mnie, że możemy pokazywać się z jak najlepszej strony i ktoś potrafi to docenić. Moi drodzy niestety nastała era emigracji, warto, żeby chociaż tutaj nas szanowali.

1 comment found

  1. Ja jednak uważam, ze Francuzi są dość aroganccy… Mili, kulturalni, przywiązani do konwenansów i wlasnie dlatego aroganccy. Kto do tego wszystkiego nie dorasta, arogancji francuskiej uświadczy 🙂
    Co do (nie)znajomosci języków, to zależy, moi niefrancuskojezyczni znajomi maja głownie traumatyczne przeżycia, głownie na rynku handlowo-usługowym. Ale prawda jest rzeczywiście taka, ze jakiekolwiek próby mówienia po francusku są zazwyczaj nagradzane ich wysiłkiem dogadania sie po angielsku 🙂 Natomiast przy naprawde dobrej znajomosci języka, ale z towarzyszącym jej obcym akcentem Francuzi potrafią byc bezwględnie okrutni. Wszystko zależy od humoru, ot co 😛

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.