Oczami partnerki

Oczami partnerki

Czemu wpajacie nam takie frazesy?

 

Ostatnio w oczy wpadł mi wpis znanego blogera. Nie żebym go nie lubiła, bo lubię czytać jego teksty. Są pełne optymizmu. Gdy je czytam widzę latające, różowe kucyki, myślę o moich nienarodzonych dzieciach jak bawią się w ogródku, o ogniu w kominku, o tym że mój wierny, nigdy nie zmęczony mężczyzna masuje mi nogi, drapie po plecach trzy godziny ze szczerym uśmiechem na twarzy. Przywołuję sobie obrazy jak Grey drażni się ze mną, używając skórzanych pejczy, wiąże ręce i knebluje usta.

Litości!

Nie rozumiem skąd wszechobecne oburzenie jak para po dwudziestu latach związku ma osobne sypialnie. Oglądają Netflix’a na kanapie, zamiast używać seks huśtawki ??? Patrząc oczami partnerki z długoletnim stażem w związku, widzę kreację sztucznych ideałów, które mącą w głowach, a gdy kończy się spontaniczny seks kończy się być może właśnie TEN związek. Sorry, wolę w takim razie oślepnąć.

Idealny związek to taki…. nie sądzę.

On pierdoli seriale: Grę o Tron, Wikingów i Czarne lustro. On chce wrzeszczeć z rozkoszy, żeby (p)obudzić sąsiadów, którzy też w tej chwili na pewno przerabiają Kamasutrę. Oni nie wstają o 5:30, nie jeżdżą do pracy, nie mordują się z pracownikami, nie stoją w korkach, nie robią zakupów w zatłoczonych supermarketach, nie gotują posiłków, nie sprzątają gówien po dzieciach lub psach, o godzinie 19:30 nie chcą odpocząć po kolejnym męczącym dniu. Oni się non stop dymają! ON chcę uprawiać dziki seks z rozkoszą, nie z poczucia obowiązku, a kto by tego nie chciał?!  Ona natomiast, wcale wtedy nie myśli o praniu, które gnije w bębnie od dwóch godzin, bo tyle jeszcze ma do zrobienia.

Nie narzekam, jestem szczęściarą, bo mam z kim oglądać Netflix’a i pranie czasami mi gnije, bo ja „gniję” z nim w łożu. Ale wpajanie młodym ludziom, że szczęśliwy i prawdziwy związek to ten, w którym seks uprawia się pięć razy w tygodniu, że jedynym obowiązkiem kobiety to zaspokojenie mężczyzny i na odwrót, to po prostu gówno prawda! W związku chodzi także o masę innych ważnych rzeczy. O zrozumienie, gdy ona nie ma ochoty, bo po prostu jej się nie chce, ma prawo! Chodzi o dbanie o WSPÓLNY komfort, o chwile ciszy, która nie krępuje, o 15 minut spokoju w dwóch różnych pomieszczeniach, o swobodę bycia sobą, nieprzerysowaną postacią z coachingowych podręczników.

Mój drogi mężczyzno. Choć chciałabym, aby życie wyglądało jak w tym tasiemcu z Grey’em i aby moim jedynym obowiązkiem było oddawanie się mężowi, niestety muszę Cię rozczarować. Życie to nie pieprzony film z gwiazdorską obsadą i jakże namiętnymi scenami stosunków płciowych! Tak, znowu przewracam oczami.

Prawdziwą sztuką, o której warto pisać to sztuka stworzenia związku, w którym jest czas i miejsce na wszystko. Nie wmówisz mi, że 90% par, które objadają się chipsami przy smart telewizorze, to osoby nieszczęśliwe, wzdychające do czasów, gdy w kroczu temperatura sięgała zenitu. Że te wszystkie napalone pary z Instagrama są realne. Po co tworzyć sztuczny świat? Po co tworzyć sztuczne związki? Jak będziemy mieli 70 lat, czy nadal na suficie będzie wisiała seks huśtawka, czy może jednak lepiej było nauczyć się ze sobą żyć w swobodzie jeszcze przed czterdziestką? Rutyna zawsze wkradnie się do związku. Wkradnie się też zmęczenie, postanowisz w końcu realizować też inne (swoje) plany, niż tylko te zawierające pozycje seksualne na każdy dzień tygodnia.

I tak rosną nam księżniczki, które oczekują noszenia na rękach 7 dni w tygodniu przez 24/h. Dojrzewają nam mężczyźni, którzy jak nie potrafią spełnić jej oczekiwań to wpadają w depresje. Bo właśnie takie teksty wzbudzają presję, rodzą się bezsensowne pytanie, wątpliwości w partnerów. A to świat jest zły, czy może jednak Ty taki jesteś?

Każdy z nas ma swoją receptę na związek. Tylko Ty najlepiej wiesz, jaki on jest. Nie ma nic złego w tym, gdy spędzacie wspólny czas na oglądaniu Outlandera. Tak samo jak nie ma nic nadzwyczajnego, w tym że udany seks pełni bardzo ważną rolę w związkach, jak nie najważniejszą. To wszystko zależy od partnerów i ich potrzeb, priorytetów, a ja nie sadzę, by po 10 latach dla mnie najważniejsze było to, czy orgazm mam raz w tygodniu, czy może jednak 15.

Kobiety chcą związku, w którym będą wysłuchane, a nie tylko zaspokojone. Chcą być docenione i nie tylko za to, że oddała się na stole w kuchni, ale też za to, że na tym stole trzy godziny wcześniej tarła ziemniaki na placki.

Wszystko, co nowe jest ekscytujące. Szczypta strachu i podniecenia daje kopa do życia bez wspomagaczy. Nie wiesz, co cię czeka, ale na pewno będzie to coś wyjątkowego.

Ciebie musi spotkać coś epickiego! I ta miłość jak z bajki, nie! Jak z filmu erotycznego.

Nie bądź rozczarowany jak się okaże, że wpadłeś w utarty schemat. Nie unikniesz tego. Możesz to jedynie zminimalizować.

Oczami partnerki

Prawdziwy związek to nie taki, w którym ciągle oglądacie filmy, obżerając się ciastkami bez glutenu, ani też taki, w którym za wszelką cenę staracie się utrzymać pożądanie jak na pierwszej randce. Najszczęśliwsze związki to takie, w których się wzajemnie wspieracie na każdej płaszczyźnie życia. Najszczęśliwsi ludzie to tacy, którzy widzą w swoim partnerze motywację, do bycia lepszą wersję siebie samego bez odczuwania presji, że jak się nie uda to on odejdzie.

No to teraz moje panie. Obierać ziemniaki, tłuc kotlety, szorować podłogę i pachy i czekać na ten spontaniczny seks bez telewizora!

 

 

 

1 comment found

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.