Nie – nie takie złe.

Nie – nie takie złe.

Człowiek jest zlepkiem doświadczeń, które go kształtują. Z biegiem lat nabiera ich coraz więcej dopełniając niekompletną masę. Każdego dnia do małej, zagubionej kuleczki dołączają kolejne kolory. Czerwony, biały, czarny, różowy. Wszystko zależy od nastroju, emocji i ludzi, którymi się otaczamy. Aż w końcu powstaje jedna, twarda i bardzo okrągła KULA. Ta kula to TY.

Kiedy psycholog zaczyna z tobą rozmowę zadaje pierwsze pytanie „Z czym Pani do mnie przyszła”? I już to pierwsze pytanie jest cholernie trudne.

  • Mam lęki
  • Boję się, że umrę
  • Jestem ciągle zdenerwowana
  • Chyba mam depresję
  • Jestem zaborcza
  • Kurwa! Żebym ja to wiedziała.

Psycholog sięga, więc do twoich najwcześniejszych wspomnień, żeby zobaczyć które z nich tak zorało ci psychikę.

„Pani Aniu zapytam panią o rodziców”. No i się zaczęło….

Nie patrz, Nie dotykaj, Nie płacz, Nie rób tak, Nie zachowuj się niepoważnie, Nie udawaj, Nie marudź. Na pewno wiele razy to słyszeliście i być może słuchacie dalej.

Wszystko co powinnam wiedzieć o życiu jest zakorzenione we mnie, problem polega na tym, że ciężko się tam dokopać. Podobno, jak na dorosłą już kobietę, pamiętam bardzo dużo szczegółów z dzieciństwa, podobno ja nawet nie mam prawa tego pamiętać, bo byłam za mała. A jednak zamglone obrazy przewijają się w mojej głowie od czasu do czasu. Najczęściej w nocy. I to te obrazy mają znaczenie.

Wszystko, co wiem…Wiem, bo ktoś mi o tym najpierw opowiedział. Rodzice, nauczyciele, koledzy, partner. Wszystkie zakazy i nakazy, wszystkie rady, wszystkie obietnice, wszystkie wyznania i zapewniania, wszystko to stwarzało mój świat, w którym to JA muszę teraz żyć. I teraz wyobraźcie sobie, że to wszystko ma znaczenie, ma swój ciężar. I tak naprawdę tylko ja muszę go dźwignąć.

Mówienie NIE powinno być jak zimny prysznic. Orzeźwiający, kojący – gdy robi się już naprawdę gorąco. NIE powinno nam towarzyszyć od samego początku, ale tylko wtedy kiedy ma to znaczenie.

Kiedy dziecko mówi NIE do rodzica, dostaje karę. Kiedy dorasta wie, że mówiąc NIE nie spotka się z akceptacją i aprobatą. Zgadza się na wszystko lub znaczną większość, żeby zadowolić świat dookoła. Co mu po tym?

Będzie szczęśliwy? Będzie szanowany? Będzie spokojny? NIE!

Wylądowałam na planecie DOROSŁOŚĆ i okazało się, że mówienie słowa NIE staje się symbolem. Nie chodzi o pokazanie komuś, że ma się swoją rację, chodzi o uczucia i przekonania, które nie mogą być ograniczane słowem NIE.

Te trzy literki dają siłę, poczucie wartości, godności, poczucie, że ma się swój charakter. W końcu pragniesz to wszystko mieć. NIE dla kogoś, NIE, bo jesteś dorosły. Pragniesz to mieć, bo zwyczajnie to NIE daje ukojenie.

Chciałabym błyszczeć naturalnym blaskiem. Swobodnie odmawiać i mówić czego pragnę. Chciałabym, aby osoby, którym powiem NIE, nie były obrażone, nie odwracały się plecami, aby zrozumiały, że NIE nie oznacza buntu i walki…Choć może troszkę – lecz tylko o siebie.

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.