Nie mogę znaleźć miłości..

Nie mogę znaleźć miłości..


Związki to bardzo zawiły proces.
Doradzanie w kwestii związków jest chyba jeszcze gorsze.
Bo nie każdy rządzi się tymi samymi prawami, choć pewne schematy uwielbiają się wręcz powtarzać.
Kilka dni temu usiadłam do stołu z mężczyzną – żonatym i kobietą – zaręczoną. Po krótkiej pogawędce na temat swoich połówek doszliśmy do wspólnych wniosków.
A. Mężczyźni nie odróżniają podłogi od kosza na brudy, lub jeszcze lepiej pralki.
B. Kobiety po „wstawieniu pralki”, z wielką dumą oznajmiają mężom, że zrobiły pranie.
Gdy się nad tym zaczęłam zastanawiać, faktycznie, pranie robiły kobiety, ale z jakieś dwa, trzy pokolenia wcześniej.
Z jego punktu widzenia rzucanie swoich gaci, gdzie popadnie jest mniejszym grzechem, niż użalanie się nad sobą, bo pranie pralką automatyczną wyczerpuje nas do reszty.
Udany związek to taki, gdzie oba te punkty są rozpatrywane przez obydwie strony, ale każdy zna swoje miejsce w domu.
I myślę, że żadna brudna skarpetka na kafelkach i żadna sterta brudnych ubrań nie jest w stanie zniszczyć prawdziwej miłości.
Gdzie jej szukać?
Zacznij od nie gdzie, ale jakiej.
Anka! Co jest ze mną nie tak, dlaczego nie mogę znaleźć tej drugiej połówki?
Nie zawsze jest akurat TEN czas i TO miejsce, że następuje jebnięcie. Po trzydziestce sprawa jest jeszcze trudniejsza, bo człowiek zaczyna mieć pewne oczekiwania, konkretne. Rysuje w głowie i macicy, ewentualnie jajach, partnera idealnego, z którym za kilka miesięcy będzie można płodzić cudowne potomstwo i oczywiście akurat ON/ ONA nauczeni są, gdzie jest ich miejsce 🙂
A więc powinien/powinna:

1. Mieć wygląd.
Czy to dobrze czy też nie, wygląd ma znaczenie. Bo może spełniać wszystkie warunki partnera idealnego, ale gdy nie ma pociągu fizycznego, to nie ma seksu, a jak nie ma seksu to raczej dzieci nie będzie. Mało romantyczne, mało poetyckie. Ale jest to fakt. Bez dobrego seksu nie ma w pełni udanego związku.
2. Osobowość.
Tu można trochę nadrobić brak „idealnego” dla niego/niej wyglądu. Oczywiście jestem zdania, że nie ma czegoś takiego, ale dla ułatwienia przyswajania terminów psychologicznych takich jak „wzorzec definiujący atrakcyjność fizyczną” idziemy na skróty, szagę, jak kto woli.
Bycie sobą to jedyny ratunek dla udanego związku, bo kto jak nie partner ma Cię akceptować w 100%, jeżeli tego nie robisz to najprawdopodobniej chleba z tej mąki się nie upiecze.
3. Radość.
Pesymistom mówię stanowcze NIE. Nie ma nic gorszego jak otaczanie się marudami. Każdy czasami to robi, wiadomo. Ale wieczne marudzenie z powodu byleczego powoduje dziwne zapędy do rzucenia się z mostu.
4. Nie tragizować.
Desperacja wypisana na czole równa się pierwszej i ostatniej randce. Nie oczekuj po jednym spotkaniu, że ona/on zostanie Twoją żoną/mężem. Rzadko się zdarza, że ktoś wraca do domu po pierwszym spotkaniu i oznajmia swojej mamie, że znalazł przyszłą żonę, aczkolwiek znam takiego <3
Ciesz się spacerem, pocałunkiem, wspólną kawą w parku. Wyluzuj, nie nadawaj imion waszym przyszłym brzdącom, bo nie zaliczysz tego przyłożenia.

Wierzę, że jest w Was na tyle siły, aby zaczekać. W pogoni za ideałem, możemy przegapić SZCZĘŚCIE.

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.