Musisz wziąć odpowiedzialność za słowa. Odpowiada Maciej Mazur.

Musisz wziąć odpowiedzialność za słowa. Odpowiada Maciej Mazur.

Maciej Mazur – polski dziennikarz telewizyjny, reporter programu informacyjnego „Fakty” w telewizji TVN.

Kitka – wtedy, świeża studentka Dziennikarstwa żądna głosu i wolności słowa.

KITKA: Chciał Pan studiować zarządzanie, wybrał Pan jednak dziennikarstwo. Dlaczego?

M.M: A to całkiem przypadkiem. W liceum, w klasie maturalnej, jakoś tak po prostu wyszło, że doszliśmy chyba do wniosku, że… Nie wiem, ktoś mi chyba poradził mądrzejszy, że nie ma sensu się pchać na Zarządzanie. To była połowa lat 90., czyli wszyscy szli na ekonomię albo na zarządzanie, bo nie będzie komu zarządzać, a przede wszystkim nie będzie czym zarządzać, jeżeli tych specjalistów będzie tylu, więc pomyślałem, a może w takim razie Dziennikarstwo. To też fajny zawód. Można sprawdzić się w wielu różnych okolicznościach i z pewnością nie jest nudny, no i jakoś tak poszło. Złożyłem papiery na stosunki międzynarodowe i dziennikarstwo, na „stosunki”, na szczęście, mnie nie przyjęli. Wylądowałem na Dziennikarstwie. Oto jestem!

KITKA: Bycie dziennikarzem wymaga zachowania dystansu do opracowywanych przez siebie tematów, emocjonalnego dystansu. Czy przytrafił się Panu jakiś temat, przy którym po prostu nie mógł Pan powstrzymać emocji, bo był zbyt kontrowersyjny lub poruszający?

M.M: Zdarzają się, zwłaszcza w dziennikarstwie telewizyjnym, gdzie w gruncie rzeczy wychodzi się z kamerą i z mikrofonem do ludzi, tak? W sytuacji, gdzie jest np. realizacja materiału, pamiętam „Spod Krzyża”, gdzie była zawsze  gorąca atmosfera, przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Tam samo pojawienie się kamery, jeszcze z logo TVN’u powodowało już jakieś ostre reakcje, więc dosyć trudno zachować dystans. Natomiast musimy, na pewno w momencie, jeżeli ktoś zaczyna w nas nasuwać parasolką, to my tylko musimy ewentualnie możemy prosić: Czy może Pani przestać z tą parasolką? No przecież nie będziemy się z nikim bić na tych zdjęciach, o to chodzi.

 KITKA: Zdarzyła się Panu kiedyś jakaś wpadka na wizji?

Wie Pani. Wpadka? Wpadek, zwłaszcza w programach na żywo jest mnóstwo. Najgorszą wpadką, z początku, w „TVN24”, to mieliśmy takie wejścia, w których o godzinie 7:30 z samego rana, zapowiadaliśmy „Wydarzenia Dnia”, no i ja po prostu wszystko zapomniałem tzn. usiadłem przed kamerą, zostałem wywołany, miałem w sobie kompletną, czarną dziurę, zacząłem coś bredzić „egle”, „begle”. Po 20 sekundach, jakoś pomogła mi prowadząca, która zadała jakieś pytanie i dzięki temu pytaniu już wskoczyłem na właściwy tor, ale to było przerażające – siedzieć, wpatrywać się w czerwoną lampkę nad czarnym obiektywem i nie wiedzieć, co powiedzieć.

KITKA: No właśnie, co w takiej sytuacji zrobić?

M.M: Nie wiem (śmiech). Liczyć na pomoc. Ja widziałem relację jednego kolegi z „Polsat News”, który przy relacji z Sejmu, po prostu powiedział „Przepraszam bardzo” i „wyszedł” z kadru, ale nie wiem czy to jest najlepsze co można zrobić.

KITKA: W takim razie jakie cechy powinien mieć dobry dziennikarz?

M.M: Powinien być ciekawy świata, przede wszystkim tzn. zwracać uwagę na takie jakieś szczegóły, które umykają każdemu, kto idzie ulicą, bo tam może leżeć temat. Musi umieć słuchać ludzi, mniej wbrew pozorom gadać, a znacznie więcej słuchać. Musi być bystrym obserwatorem. Myślę, że ciekawość świata i ciekawość ludzi to jest podstawowy element. Jeżeli ktoś jest nieciekawy świata, jeżeli go nie interesuje, jeżeli ktoś, kto wchodzi do, nie wiem, obcego pomieszczenia i nie rozgląda się wszędzie, no to nic z tego nie będzie. Moją żonę to np. bardzo drażni, że gdy do kogoś wchodzimy, do czyjegoś mieszkania, to się zaraz zacznę gdzieś rozglądać. No, ale taka już robota.

KITKA: Wielu ludziom, przede wszystkim młodym dziennikarzom, znaczy młodym studentom Dziennikarstwa wydaje się, że żeby być dziennikarzem wystarczy dobra dykcja i wystarczy ładnie wyglądać. Co by Pan im na to odpowiedział?

M.M: Och… Że nie wiedzą jaka to jest… Jaki w tej pracy jest stres i jaka w tej pracy jest ogromna odpowiedzialność za to wszystko, co dzięki tej dobrej dykcji i niezłej prezencji się wypowiada. W gruncie rzeczy najgorsze, co może być, to jest to, że po realizacji takiego materiału, po tym jak on już pójdzie na antenę, nagle zdajemy sobie sprawę, że np. kogoś skrzywdziliśmy albo podaliśmy półprawdę i wtedy ciężko spojrzeć w lustro. Tego nie życzę. Ale rzeczywiście warto pamiętać o tym, że jest ogromna odpowiedzialność za słowa.

 

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.