Moje koło ratunkowe? Telefon do przyjaciela.

Moje koło ratunkowe? Telefon do przyjaciela.

„Moje przyjaciółki są ze mną w Paryżu”.

Gdyby to była prawda życie na emigracji byłoby o niebo lepsze. One są ze mną, ale w myślach, sercu i na zdjęciach wiszących na ścianach. Bo za granicą nic nie zastąpi Ci czasu spędzonego z najlepszą przyjaciółką. Ani hektolitry wina, ani kilogramy czekolady, ani tym bardziej para kolejnych butów. Bo prawdziwej przyjaźni nie da się zastąpić, niczym.
Przecież można zawierać nowe przyjaźnie, za granicą również. A no można, ale jest to cholernie trudne.

1. Po pierwsze, w nowo poznanych osobach szukasz chociażby najmniejszych podobieństw do Twojej przyjaciółki z Lublina. A gdy okazuje się, że owszem jest miła, ale nic was nie łączy, powoli odpuszczasz, czując przy tym smutek i jednocześnie szczęście, że Twoja BFF ( Best friend forever ) jest po prostu nie do zastąpienia!

2. Nawet jeśli bardzo się starasz, zachowujesz dystans. Bycie zbyt ufnym wobec ludzi często powoduje, że lądujesz z przysłowiową ręką w nocniku. Za granicą trzeba uważać jeszcze bardziej, bo Polacy to wredny naród. Oczywiście, że nie każdy. W gronie swoich zagranicznych znajomych Polaków mam paru fajnych i życzliwych mi osób, ale do przyjaźni myślę jeszcze długa droga. Tutaj na prawdę widać, jak przez lupę, wszystkie złe cechy naszych rodaków. Dla przykładu 🙂

Pan XYX ( młody facet ) zapytał na forum publicznym, czy ktoś może coś wie o pracy. Bo on jest bezrobotny i takowej szuka. I zazwyczaj ludzie jak coś wiedzą, to dają namiary itp. Ale zdarzają się takie o to proszę Państwa wynalazki.

Po kilku miesiącach przynależności do owych grup, zwyczajnie się wypisałam. Na zdrowie!

Od dawna słyszę w głowie głos taty mojej najlepszej przyjaciółki:
” Aniu, uważaj. Za granicą Polak traci swoją polskość. Wbija nóż w plecy i zostawia na pożarcie „.
Tatuś miał rację. A do pracy za granicą  jeździ od dwudziestu lat, czyli postępów w zachowaniu Polaków stwierdzam brak.

3. Zwyczajnie brakuje Ci czasu na nawiązywanie nowych przyjaźni. Smutecek.

Dla mnie wyjazd za granicę pozwolił mi przede wszystkim docenić to co mam. W Polsce nie odczuwałam aż takiej bliskości z moimi koleżankami/ przyjaciółkami. A wyjazd bardzo nas zbliżył. Wydawało mi się, że będzie inaczej. Rozmawiamy ze sobą codziennie za pomocą różnych komunikatorów: fejsy, snapy, vibery, skajpy. W sumie jesteśmy online 24/h. Na naszą przyjaźń pozytywnie wpłynęła głównie tęsknota. Bo przecież doceniasz coś, jak to stracisz. I do cholery jest to prawda!

W moim przypadku stała się jeszcze dość dziwna i zarazem miła rzecz.
Wszystkich emigrantów na całym świecie łączy jedno – żyją w nie swoim kraju. Jedni tak chcą, inni tak muszą,
a jeszcze inni po prostu sobie eksperymentują z życiem.
Po zamieszkaniu we Francji, przeglądając fejsa, zorientowałam się, że emigrantką została pewna znajoma z mojego rodzinnego miasta. Nigdy nie była to jakaś bardzo bliska mi osoba i nie utrzymawałam z nią kontaktu ( znajoma na FB i tyle). Aż tu z czasem połączyło nas po prostu to, że obie zmagamy się z tymi samymi problemami, typowymi dla emigrantów w naszym wieku. Szybko zorientowałyśmy się, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Aż dziwne, że los nas ze sobą nie spiknął wcześniej. Okazuje się, że na najlepsze rzeczy w życiu trzeba po prostu poczekać 🙂 Gadamy codziennie, wysyłamy sobie zdjęcia naszych okolic ( ja podparyskiej mieściny, ona angielskiego miasteczka). Doskonale się rozumiemy i w trudnych chwilach możemy na siebie liczyć, bo kto lepiej zrozumie emigrantkę, jak nie druga emigrantka. Ostatnio nawet wspólnie podjełyśmy wyzwanie „Seksowne pośladki w 30 dni” . Obie dupki dały radę. Teraz myślimy o wzajemnych odwiedzinach, żeby naszą nową, może kiedyś prawdziwą przyjaźń, przypieczętować winem w jej nowych, ogromnych kieliszkach. ( tak, wysłała mi ich zdjęcie ).

Wpis powstał w ramach projektu KLUBU POLKI NA OBCZYŹNIE, zapraszam do przeczytania innych przyjacielskich historii z całego świata!

Cyt. z ulubionego serialu ” Friends „


” – What is the best ship on the whole world?”
„- aaaaaa, friendshiiiiip”. 🙂

 

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.