Jest już za późno. I co teraz?

Jest już za późno. I co teraz?

Ostatnimi czasy z zewnątrz docierają do mnie bardzo smutne informacje. Niestety większość dotyczy związków. Nie było dnia, w którym to ja jak błyszcząca gwiazda wpadałam w towarzystwo niczym upojona trzema „sex on the beach”, gdzie nagle słyszę: No on ją zdradza, no ale ona go zostawiła, poszła do innego, to nie ma już sensu. FUCK!

Stoję wtedy jak zbity pies ociekający cholernie zimnym deszczem, z wywieszonym jęzorem na brodzie i myślę: kurwa, no nie mam wyczucia, co mam powiedzieć?

Spoglądam delikatnie z miłością w oczach, jakbym chciała telepatycznie dodać otuchy, ale nie potrafię dobrać słów, żadnych. Jest mi cholernie przykro, bo nie rozumiem, co się dzieje z dzisiejszymi związkami. Czy ludziom przewraca się w dupach? Czy szukają czegoś więcej, gdzie indziej, zamiast poprosić drugą osobę, żeby „to więcej” po prostu dała. Często jest tak, że gdy łóżko staje się już chłodne od braku drugiej osoby w nim, gdy kolacja to już tylko plastikowe pudełka z mikrofali, gdy słowa padają tylko na „dzień dobry” i na „do widzenia” mówisz: PIERDOLĘ TO! Trzaskasz drzwiami i wychodzisz. Jest! Uratowałam swoją dumę. Pokazałam mu! I co dalej? Idziesz ryczeć do przyjaciółki pijąc na umór, budzisz się z kacem, a na telefonie niepołączeń ZERO. Nie wygrałaś.

W związkach nie chodzi o przeciąganie liny z jej strony na jego i odwrotnie, zostaw tą pieprzoną linę w spokoju. Związki to podporządkowanie się, czy Ci się to podoba, czy też nie. Albo dajesz upust swoim chorym jazdom albo musi to zrobić druga osoba. Czy wiesz po co są związki, czemu ludzie łączą się w pary? W związkach chodzi o miłość i szacunek. Jak można ciągnąć linę na swoją stronę, patrzeć na zawód i rozczarowanie drugiej osoby i podnosić głowę ku górze w imię zadowolenia z siebie. To nie jest miłość, w miłości nie ma mowy o podium z dwoma miejscami, miejsce jest tylko jedno, miejsce pierwsze to on, albo ona. Cierpienie partnera powinno być Twoim cierpieniem. Jego szczęście, Twoim szczęściem. Nie! Nie mówię o spędzaniu ze sobą 24 godzin na dobę, gdzie on idzie, tam Ty idziesz, co on robi, robisz ty. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność.

Wizerunek nowoczesnej kobiety wydaje się być dość kurwa chyba nie na miejscu. Rodzisz dziecko, musisz je wychować w nieskazitelnie czystym domu, wyglądając przy tym jak Gisele Bundchen, gotujesz, sprzątasz i dokształcasz się w jednej chwili, słuchając audiobook’a, jak ugotować eko obiad bez glutenu, cukru, soli, ze składników BIO z najwyższej półeczki i tak z supermarketu. Do tego masz zawsze bronić swoich racji, podając milion bezsensownych argumentów, baba nie ma zawsze racji, w sumie rzadko kiedy ma rację, ale broni swojego zdania jak lwica małych lwiątek. No ja pierdolę! W związkach nie możesz być jak sufrażetka i przykuć się do jebanego kaloryfera, bo musisz udowodnić swoją rację, że Elisabeth Taylor miała siedmiu mężów, a nie pięciu. Związki są bardzo skomplikowane i nie ma jednego, najlepszego wzorca, z którego my banda niedoświadczonych dzieciaków możemy się uczyć. Musimy się uczyć siebie nawzajem, niestety.

Albo się dotrzesz z partnerem, albo nie. Nie ma innej opcji. Albo zrezygnujesz z tego, co jego wkurwia w Tobie, albo on z tego, co wkurwia Ciebie w nim. No nie ma innej drogi, chyba, że lubisz latające talerze, krzyki o 5 nad ranem i co z tego, że kończą się dziką orgią, po której trzy dni nie możesz chodzić. Związek to partnerstwo, przede wszystkim. To czas jaki poświęcasz drugiej osobie, bo mimo, że każdy musi mieć go dla siebie, musi też dbać o tę drugą osobę. To, że masz pierścionek na palcu, macie wspólne mieszkanko i plany, nie zagwarantuje Ci jego oddania do końca kurwa życia.

Lubię lata 50. amerykańskie szczególnie. Bufiaste kiecki bladych Amerykanek, różowe Cadillaci i amerykański fooporn: hamburgery wołowe, szejki, frytki, lody ze sztuczną czereśnią na czubku bitej, tłustej śmietany. Uwielbiam styl z tamtych czasów. Podłogi w czarno-białą kratę ( choć po opracowaniu kilkudziesięciu artykułów na temat Illuminatów, ta podłoga już tylko z nimi kojarzyć mi się będzie), różowe lodówki (SMEG), knajpki w kształcie latających spodków i przykrótkie, czarne spodnie Johna Travolty w latach 70. i białe skarpety pasujące do białego t-shirta, opinającego jego lekkie bicepsy, schowane pod skórzaną kurtałką. Mmmm! W latach 50. kobiety chciały czuć się bezpiecznie, gdy mąż wróci z nudnej pracy i pocałuje żonę w czółko. Ona go nakarmi, obejrzą czarno-białą telewizję i pójdą grzecznie spać. I żyli długo i szczęśliwie. I jak zwykle coś po drodze musiało się zjebać.

Wszystko zawsze musi być za bardzo. W związkach „za bardzo” długo działać nie będzie. Ciężko jest powiedzieć przyjaciółce, co ma zrobić, gdy w jej związku dzieje się źle. Bo każdy związek jest inny. Wiem na pewno, że związki to kompromisy, ale bez robienia sobie na złość, bo to ja kurwa zawsze muszę mieć rację. Nie musisz jej mieć. Kobieta w związku potrzebuje czułości, doceniania, ciepłych słów i pochwał. Nie mów sobie, że jesteś twarda, że dasz sobie radę sama, że nie potrzebujesz jego pomocy. Potrzebujesz, jeżeli chcesz z nim spędzić resztę życia. Nie wstydź się swojej słabości, kobiety na swój sposób są słabe. Jesteśmy słabą płcią i nie ma w tym nic złego.

I receptą na udany związek jest po prostu przyjaźń. Z przyjaciółką kłócisz się sto razy, ale zawsze do siebie wracacie. Z miłością jest tak samo. Bez tego przyjaciela po prostu czujesz pustkę, nie mówisz już sobie, że dasz radę, bo dasz na pewno! Ale w środku Twojego ciała i umysłu pozostanie pustka, na zawsze.

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.