Dystans, ku…Dystans. Albo wszyscy umrzemy.

Dystans, ku…Dystans. Albo wszyscy umrzemy.

 

Czy wiecie, co jest najczęstszą przyczyną zgonów Polaków? Choroby układu krążenia! Ja, Anna,  jako największa hipochondryczka w kujawsko – pomorskim, myślałam że niechlubne pierwsze miejsce zajmą nowotwory. Jednak nie. W porządku. Trochę to pocieszające. Może akurat mi się uda i nie kopnę w kalendarz z powodu raka płuc, raka jajnika lub pieprzonego raka czego kurwa kolwiek. Nie mniej jednak czynnikiem, który sprzyja rozwojowi chorób układu krążenia jest STRES!

Siedzę właśnie w swojej małej, przytulnej sypialence na pięterku, która jest owocem ciężkiej pracy. Na którą ciężko pracowaliśmy, przez którą tak cholernie się stresowaliśmy. Mam odpalonego kompa na drewnianym blacie. Na sosnowej desce podpartej drewnianymi nogami, stoją książki:

  1. Pokonaj Stres, autorstwa Dagmary Gmitrzak
  2. Potęga podświadomości, autorstwa Josepha Murphy’ego.
  3. Pokonać lęki i fobie, autorstwa Judith Bemis.
  4. Kod uzdrawiania, autorstwa Aleksandra Loyda.
  5. Antydepresanty, Mariki, które miałam nadzieje okażą się zamienikiem Xanaxu. Okazały się kolejną biografią.
  6. Jeszcze kilka biografii sławnych i lubianych i kilka pierdół o Paryżu.

Spoglądam na stos kolorowych okładek książek i zastanawiam się, w którym momencie zawołałam o pomoc.

Przeczytałam kilkanaście pozycji o walce ze stresem, obejrzałam kilkadziesiąt filmów, na których mądrzy i wykształceni ludzie radzą, jak go pokonać, wysłuchałam setki rad rodziny, przyjaciół i bliskich mi osób. I nic, ale to nic nie pomogło mi tak, jak ja we własnej osobie mogę to zrobić. Z upływem czasu stajemy się bardziej świadomi życia i tego, jaką rolę odgrywamy w otaczającym nas świecie i jak właśnie ten świat na nas wpływa.

Jako dziecko na pewno odczuwałeś stres. Bałeś się zasnąć przy zgaszonym świetle, albo bez ukochanego misia Stefana. Być może stresowałeś się wyjściem do przedszkola, bo Pani Ola karała dzieci za niezjedzenie przeohydnej, owocowej zupy. Później stresowała  cię szkoła: wywiadówki, dyktanda, egzaminy, studia, profesor. Po skończonych studiach, albo jeszcze w trakcie podjąłeś się pierwszej pracy, która też okazała się być stresująca. Okazuje się, że w jakim momencie życia byś nie był, zawsze towarzyszyć ci będzie stres, dlaczego?

Stres to choroba ambitnych?

Im bardziej nam zależy, tym więcej odczuwamy lęku i stresu. Żyjemy coraz szybciej, rywalizujemy o miejsca pracy, zapominamy, że obok siedzi miłość twojego życia, więc  odłóż ten telefon, proszę. Dzięki. Chcemy się wykazać przed szefem, kolegą, rodziną i bierzemy na siebie coraz więcej obowiązków, i znów wkrada się ambicja. Ambicja nie jest zła, trzeba być ambitnym, by za 10 lat nie skończyć z Czerwoną kartką bo na Johnnie Walker’a nie starczyło. Dzisiaj chcemy pokazywać światu tylko swoje dobre strony. Mam najnowszy model iPhona. Na sobie ” Piętnaście koła outfit, nie licząc biżuterii”, w garażu dwa auta, daruje sobie nazewnictwo, nie znam się kompletnie, jeżdżę starym audi z elektrycznym szyberdachem, bez klimy. Za mało odpoczywamy, a jak odpoczywamy, to najlepiej na zagranicznych wakacjach, a czasami wystarczy wybrać się do drewnianej chatki nad rzeką, gdzie nie ma zasięgu i łączności z internetem. Każdego dnia jesteśmy poddawani czyjejś opinii. Ktoś ciągle nas ocenia, nie chcemy być nijacy, chcemy zadowalać innych, by czuć satysfakcję, stresujemy się, by sprostać oczekiwaniom.

Stres jest nam potrzebny?

Motywuje i daje siłę do działania. Stres pojawia się zawsze tam, gdzie robimy coś nowego, czego nie znamy lub czego się dopiero uczymy. Nie chcemy zawieźć samych siebie, dlatego tak bardzo odczuwamy lęk przed porażką. Nie uda się, trudno. Zdarza się. Następnym razem będzie lepiej.

Naucz się odróżniać stres.

1. Ostry – nagła śmierć bliskiej osoby.

2. Podostry – duże natężenie stresujących wydarzeń, np. sesja na uczelni.

3. Przewlekły – długodystansowy stres, związany np. z miejscem pracy.

Nie unikniemy stresujących wydarzeń, nie możemy przestać pracować, chyba że zaczniemy zarabiać na tym, co lubimy. Ale i tak podejrzewam, że stres nawet wtedy nas nie opuści. Co zrobić, by nie zejść na zawał?

Wydaje się, że osobom którym nie zależy, żyje się łatwiej. Nie twierdzę, że nie doświadczają stresu, ale z pewnością odczuwają go w mniejszym stopniu. Nie dotyczy ich stres przewlekły, bo wszystko im jedno. Im mniej chcesz, im mniej masz, tym mniej boisz się, że to stracisz. Im mniej ambitny jesteś, tym mniej odczuwasz lęków. A co jeżeli jesteś ambitny? A co jeżeli ci zależy?

Nabierz dystansu.

Do wszystkiego. Do pracy, do problemów, do życia. Po prostu zrozum, że trudności zawsze będą pojawiały się na drodze. Na końcu twojego życia i tak okaże się, że jego połowę zmarnowałeś na niepotrzebnym zamartwianiu się, co ma się wydarzyć i tak się wydarzy.

Zacznij od akceptacji i polubienia samego siebie. Jak jest ci dobrze z samym sobą, to już połowa sukcesu. Masz w dupie opinie innych, bo wiesz kim jesteś i na, co zasługujesz. I tak zawsze komuś się nie spodobasz. I dobrze. Gdy lubią cię wszyscy, coś jest z tobą nie tak.

Jak jesteś czegoś pewny, trzymaj się tego. Nie spróbujesz, że coś ci nie smakuje, to nie będziesz wiedział, że coś ci nie smakuje! Nie bój się, że zwymiotujesz. Następnym razem tego nie zjesz.

Śmiej się z porażek i próbuj dalej. Tylko ryzykanci osiągają swoje cele. Ktoś podkłada ci „świnie” pod nogi? Zrób pyszną panierkę i jedz ją przez najbliższy miesiąc, z uśmiechem na twarzy.

Naucz się, że każdą porażkę możesz obrócić w sukces. Naucz się słuchać i widzieć.

Ucz się od lepszych. Szanuj to, że ktoś jest mądrzejszy i że może cię wiele nauczyć. Bądź ambitny, ale nie przemądrzały.

 

 

 

 

 

 

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.