Co się zmieniło po wybuchu pandemii?

Co się zmieniło po wybuchu pandemii?

W zeszłym roku napisałam, że koronawirus się nie pierdoli. I w dalszym ciągu podtrzymuję to zdanie.

Jednak zmieniło się wiele. Przede wszystkim wirus nie jest już obcy. I czy istnieje, czy nie – fakt, że świat oszalał biorę za pewniaka. Przez rok miałam to szczęście i nie zachorowałam albo wcale o tym nie wiem. Nie straciłam pracy i nikt z moich bliskich, aż tak nie ucierpiał na zdrowiu.

W dalszym ciągu czuję obawę przed nieznanym, ale tym razem bardziej obawiam się tego, w jaki sposób przyzwyczajamy się do wirusa.

Nigdy nie pisałam o polityce i nie mam zamiaru. Opisuję jedynie swoje subiektywne odczucia. Podczas tej całej pandemii całkiem nieźle mogą się wykształcić poglądy polityczne. Bo teraz to całe polityczne bagno dotyczy każdego z nas. To już nie jest kwestia przepychanek skąd i po co ten cały szajs się wziął. Tu chodzi o zmianę sposobu bytu na świecie. I najstraszniejsze dla mnie jest to, że przed tym już nie uciekniemy. Zmieniają się nie rządy ale ustrój.

Polecam, kliknij –>…Film dokumentalny, o tym co być może nas czeka 🙁

Tu już nie chodzi o trzecią rewolucję przemysłową.

Jak się odnaleźć w pandemii?

Czekać na drobne bodźce, które umilają życie. W naszym kraju bunt nie przynosi rezultatów – no bo i ten bunt jest taki jakiś średni na jeża. Staramy się nie poddawać, staramy się jakoś dalej funkcjonować – ale co chwilę ktoś nam UCINA nogi. Kiedy mieszkałam we Francji bunt Paryżan przerastał moje wyobrażenia o cywilizowanych ludziach. Palące się samochody pod moją kamienicą, bójki, tysiące ludzi na ulicach, zamachy terrorystyczne, śmierć setek ludzi. Czy tylko taki bunt może przynieść skutki? Czy tylko głośne krzyczenie ma szansę na przebicie się przez te głuche ściany „Białych Domów”?

Nie da się wiecznie utrzymywać dobrej miny do złej gry. Jednak nawet wojna się kiedyś skończyła.

Skoro istnieje zło, istnieje też dobro. Daleko mi od porównania tego do istnienia Boga i Diabła. Bo tak jak spotykam anioły na ziemi, tak wiem że łażą po niej diabły. Nie wciągajmy w to sił wyższych. Ale po prostu przejdźmy na tę drugą stronę. Pandemia nas zmienia. Tak jak rok temu pisałam – jednych na gorsze, ale może zmienić drugich na lepsze. Jeżeli gdzieś jest w Was ukryty cień odwagi, to teraz jest czas, aby go oświetlić.

Bo jak sami widzicie nasz czas tutaj się kończy. Marzyliście o napisaniu książki – napiszcie ją. Chcieliście poprawić sobie usta – zróbcie to. Chcieliście pomagać innym – teraz jest na to czas. Nieistotne, co chcecie jeszcze w życiu zrobić. Czy są to błahostki czy wielkie plany. Po roku siedzenia w gównie, wiem na pewno – że nikt nam tego straconego czasu nie odda. Wykorzystajmy go. Nie patrząc na krytykę innych, ja pokochałam fotografię i nauczyłam się trzymać emocje na wodzy (prawie zawsze!). Niech to będzie nasza mała walka z systemem. Może kiedy każdy zacznie od czegoś małego, to w końcu WYBUCHNIE coś większego. Nawet jeżeli ma to dotyczyć tylko Ciebie.

Fotki sprzed roku, z początków pandemii.

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.