Bycie wyjątkowym nie jest niczym wyjątkowym.

Bycie wyjątkowym nie jest niczym wyjątkowym.

Pani w okrągłych okularach i kraciastej spódnicy uświadomiła mi, że chęć bycia wyjątkowym wzięła się z bycia ” wyjątkowym ” w dzieciństwie.

Kim jest człowiek wyjątkowy?

Czy to ten, który ubiera się inaczej niż reszta w szkole i pracy?

Czy to ten, który ma więcej pieniędzy od Ciebie i robi „fajniejsze” rzeczy niż Ty?

Czy to ten, który ma ciekawszą pracę?

Czy to ten, który znaczy coś więcej?

Od dawna zastanawiam się nad tym, co jest miarą tego kim tak na prawdę jesteśmy i co znaczymy, tu i teraz.

Mając 19 lat, może więcej, bo pamięć zawodzi (czyżbym chciała wymazać pewne fakty ze swojego życia? OBY) myślałam, że ważną częścią mojego „JA” są lajki na Facebooku. Dzisiaj połowy ludzi z kategorii ” znajomi” nie znam, a bynajmniej może raz w życiu zamieniłam z nimi zdanie.

Chęć bycia wyjątkowym może bierze się z braku bycia „kimś” przez większość swojego życia. Gdy nastaje twoje 5 minut, chwytasz byka za rogi. I jakoś już idzie. Zakładasz bloga modowego (ja też próbowałam, nie wyszło), zaprzyjaźniasz się z kimś , kto jest już znany w twoim mieście, robi już karierę i plączesz się koło niego, bo i tobie zrobią zdjęcie na ściance. Później pozostaje już tylko zainstalować w telefonie odpowiednią apkę do robienia zdjęć „fooda” na Insta i oczekiwanie na kliknięcia w krwisto czerwone serduszka.

Możliwość pochwalenia się kogo znasz i z kim to nie wciągałaś koksu ze szklanego stołu na dębowych nogach, też czyni cię kimś wyjątkowym. Czyżby?

To nie jest wstyd, że każdy z nas próbuje coś znaczyć, że chce czuć się wyjątkowym. Docenionym, dopieszczonym, rozpoznawanym i przede wszystkim lubianym.

Tylko, że dzisiaj bycie wyjątkowym, nie jest już wyjątkowe.

Mam pewną traumę z dzieciństwa, każdy jakąś ma. Moją były czerwone, sztruksowe spodnie. Tak, wiem. Pisałam o nich. No, ale nie zapomnę o nich. NIGDY! Moje koleżanki w drugiej klasie szkoły podstawowej miały zasadę. Chodzić tylko dwa dni w tych samych ciuszkach. Poniedziałek i wtorek – jeansowa spódniczka, biała bluzeczka z kołnierzykiem, białe rajstopki i lakierowane butki.

Środa i Czwartek – modne wtedy „dzwony”, tenisówki i luźny sweterek, te bardziej cool nosiły bluzy z kapturem.

Piątek – Ogrodniczka, albo rybaczki ( takie spodnie do łydek).

Ja przez cały tydzień musiałam chodzić w czerwonych, sztruksowych spodniach. W weekend może ubierałam coś innego, żeby mama mogła te czerwone cholerstwa wyprać.

Dzisiaj wspominam te spodnie i zadaję sobie pytanie: czy to źle, że miałam wyjątkowe spodnie i byłam wyjątkowa? Czy dzisiaj nosząc i robiąc to, co wszyscy wyjątkowi ludzi jestem taka sama jak oni? NIE! Musiałam dorosnąć i przeżyć, to co przeżyłam, żeby zrozumieć. Przede wszystkim bycie wyjątkowym nie jest złe, ale o prawdziwą wyjątkowość trudno. To nie wstyd nosić ciągle te same spodnie. To nie wstyd nie mieć tylu znajomych na fb i wstydem nie jest robić coś innego niż cała reszta. Posiadanie „swojego świata”, w którym znajdujesz się Ty i kilku najbliższych Ci ludzi jest wyjątkowe! Zainstalowałam sobie apkę do robienia kolorowych zdjęć śniadań i kolacji, nie wyszło. Próbowałam mieć kilkaset albo i tysięcy znajomych na fb, nie wyszło. Próbowałam mieć bogate portfolio na Instagramie, lajki szły w górę, wyjątkowość szła w dół. Zdjęcia usunęłam i czuję się pięć kilo wątpliwości mniej.

Co powoduje, że jesteś wyjątkowy? Czy chcesz być wyjątkowy, a jednocześnie taki jak inni?

Czy może chcesz przez cały tydzień nosić sztruksowe, czerwone sztruksy?

Ja znam odpowiedź. Choć sztruksy w dzieciństwie były moją traumą, dzisiaj wiem, że nauczyły mnie więcej, niż mogłam prosić. Mimo chęci zmiany spodni dojrzałam do tego, by zrozumieć, że wyjątkowość tkwi, w tym jak będziesz się w tych sztruksach nosić.

2 comments found

  1. Bardzo mądre słowa. ✌️
    Życie nad kreuje, to w jakiś sposób będziemy patrzeć na nasze przeszłość, traumy czy błędy zależy od nas samych. Możemy się z tego czegoś nauczyć, lub całe życie płakać nad swoją przeszłością.

  2. Jeśli jesteśmy „inni” to znaczy, że wyróżniamy się z tłumu, jesteśmy zauważalni…a to czasami daje nam przewagę. Nie ma sensu dopasowywać się do ludzi, najważniejsze żebyśmy byli szczęśliwi… 🙂

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.