Bo jak się chce, to można! Wywiad Kitki z Piotrem C.

Bo jak się chce, to można! Wywiad Kitki z Piotrem C.

Jak byłam małą dziewczynką, w znienawidzonych przeze mnie czerwonych, sztruksowych spodniach, marzyłam żeby zostać: kaskaderką, policjantką, strażakiem, nauczycielką ( o zgrozo!) no i oczywiście dziennikarką. Dwadzieścia lat temu brzmiało to dumnie. Pani z telewizora jest taka poważna, pani z telewizora jest taka mądra, pani z telewizora wie jak żyć. Skończyłam takowe studia i im głębiej w las, tym bardziej miałam ochotę wrócić do myśli małej dziewczynki, że jednak lepiej skakać z płonących wieżowców. Dzisiaj myślę, że byłoby to mniej stresujące.

-Mamo, będę Panią z telewizora.

-Dziecko, możesz być kim chcesz.

Jakieś trzy tygodnie temu siedziałam w swojej przytulnej, cieplutkiej sypialni, popijałam herbatkę, gdy do głowy przyszła mi myśl: ” A napiszę do niego”. Napisałam. Długo i szczerze. Odpisał.

 1. W mailu do Ciebie napisałam, że postrzegam Cię jako swojego mentora, być może za duże słowo. Ale to właśnie książka „Pokolenie Ikea” bardzo pomogła mi w trudnych chwilach za granicą. Mnie do założenia bloga popchnęła złość. A Ciebie?

 Pierwszego bloga założyłem jeszcze w 2001 roku. Obecny jest czwarty. Wszystkie były dość popularne. A zakładałem je, bo po prostu lubię pisać. Bez żadnej kalkulacji: będę sławny i znany, laski będą przesyłać mi stringi, zarobię tyle i tyle.

Teraz mnóstwo osób zakłada blogi i pierwsze, co robią to czytają teksty i chodzą na kursy: „Jak zmonetyzować bloga?”. Ja robiłem to z potrzeby ekspresji swojej porypanej osobowości. Nie ma także u mnie reklam. Czułbym się z nimi po prostu źle.

 2. Jesteś świetnym przykładem na to, że jak coś człowiek sobie postanowi, to może to osiągnąć. Postanowiłeś napisać książkę, napisałeś. W porę się się zorientowałeś, że nie ma do cholery na co czekać? To był impuls, czy strategia? Najpierw blog, fani? Potem książka?

„Pokolenie Ikea” napisałem, bo chciałem sobie coś udowodnić. Dowartościować się. To była czysta zabawa.

 3. Postanowiłeś zmienić swoje życie 20 lipca, w 2012 roku (przeczytałam jeden z twoich wywiadów w sieci). Twój pierwszy wpis na blogu pojawił się 15.10. 2012 roku. Prawie trzy miesiące myślałeś nad podzieleniem się ze światem swoim talentem. Dlaczego właśnie wtedy? Nie szybciej, nie później?

 Wyjaśnienie nie ma w sobie niestety nic z romantyzmu. Po prostu wtedy zaczęła się moja migracja z blox.pl na własną domenę.

20 lipca 2012 dostałem za to diagnozę lekarską. Dość przykrą. I to faktycznie mnie mocno zmieniło.

Na początku października leżałem już w szpitalu. I pierwszej nocy umarł pewien młody mężczyzna. Pomyślałem sobie: ups, stary, czas wydorośleć.

 4. Mam kumpla Czarnego, świetny koleś, stąd sentyment do Twojej ksywki. Czytając Twoje wpisy, wyobrażałam sobie Czarnego ( Piotra C.) jako zranionego, odrzuconego faceta, pisałeś tyle o kobietach, nie zawsze w superlatywach. Mamy pysznie gotować w kuchni, rozkładać nogi, i to szeroko, w sypialni, a przy tym się szanować i jednocześnie mieć w dupie opinie innych. Czytając Twoją pierwszą książkę zrozumiałam, że widzisz świat jakim jest naprawdę, a żyjesz lub chcesz żyć poza systemem, szanujesz kobiety, bo z nimi rozmawiasz, nie dobierasz się od razu do majtek. Jaki jesteś?

 Ja po prostu lubię kobiety. Uważam, że często są ciekawsze od mężczyzn. Kobiety w swoim żuciu wszystko robią na 100 proc. Czy to jest miłość, czy to jest nienawiść.

Jeśli się naraziłeś jakiejś lasce, która cię kochała, to masz totalnie przejebane. Ona cię zeżre, wypluje i nigdy nie zapomni.

Kobiety przy tym mają skłonność do tworzenia wielopiętrowych relacji jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie. Wielogodzinnego rozstrzygania, a dlaczego ktoś tak zrobił albo nie zrobił?

Ja z kobietami rozmawiam, bo jestem ich zwyczajnie ciekaw.

I to mnie chyba charakteryzuje najbardziej. Ja często się boję świata. Ale ponieważ jestem równocześnie go ciekaw to przełamuję ten strach.

Nie chciałbym umierać z takim przeświadczeniem, że zmarnowałem czas.

 5. Czarny to Twoje alter ego? Wstydzisz się czegoś? Odniosłeś przecież sukces, nie masz czego.

– Pisanie to chwilowa przygoda.

To, czym zajmuję się na co dzień, nie do końca współgra z pisaniem beletrystyki. Nie chcę mieszać tych dwóch światów. Jest sporo osób, które posiadają znacznie większe parcie na rozpoznawalność, więc grzecznie przepuszczam ich przodem. Poza tym co tak naprawdę dałoby mi gdybym ujawnił swój ryj?

Że trochę ludzi by mnie na ulicy zaczepiało? Po co mi to? Zresztą nie jestem wyjątkiem. Anonimową pisarką jest również choćby Paulina Świst.

 6. Bohater książki jest podobny do autora, czy autor chciałby być jak bohater?

Oczywiście, że chciałbym być takim okurwieńcem jak mój bohater. Marzę o tym, żeby być takim jebaką. Kompensuję sobie, bo w rzeczywistości jestem jak Tyrion Lannister. 120 wzrostu i szpetna gęba. A tak na serio każdy pisarz wprowadza siebie w świat, który kreuje. Twórcy są egocentrykami.

Ale Pokolenie zacząłem pisać jak miałem jakieś 27 lat. Tego chłopaka już nie ma. Teraz jestem innym człowiekiem. Faceci jakoś tam prędzej czy później dorastają.

 7. W dzisiejszym świecie, przesyconym twórczością trudno jest dotrzeć do czytelnika, trudno jest dać  sobie radę, Ty dałeś i ja chcę wiedzieć, jak?

 Miałem dużo szczęścia. Miałem bloga, gdzie ludzie chcieli mnie czytać. I kiedy sprzedałem ten pierwszy tysiąc egzemplarzy, który dla debiutanta jest trudny do uzyskania moje wydawnictwo Novae Res porozumiało się z tygodnikiem Angora w sprawie druku książki w odcinkach.  I to był wielki FART.

„Pokolenie Ikea” było tam drukowane od bodaj sierpnia 2012 i ludzie zaczęli książkę powoli kupować, choć nikt nie wyłamywał drzwi do księgarni.

A później miałem jeszcze większy fart, bo Angora książkę zwyczajnie przestała drukować w połowie ze względu na skargi czytelników, bo byłem zbyt wulgarny. Sporo osób chciało się więc dowiedzieć, co jest dalej. I taki był początek.

 6. Przejdźmy do konkretów. Nie owijasz w bawełnę, dobrze. Ja też nie. Chcę napisać książkę, jakie masz dla mnie rady i być może dla innych tchórzliwych „słowopisarzy”?

 Zacząć pisać książkę jest stosunkowo łatwo. Pewnie każdy choć raz w życiu próbował, wyobrażając sobie jak to będzie być sławnym, zajebiście znanym literatem, przed którym kobiety padają na kolana i zabierają się w szybkim tempie za rozpinanie rozporka.

 Najtrudniejsze w pisaniu książek jest nie rozpoczęcie pisania, ale skończenie. Aby to sobie ułatwić ja stosuję dwie metody. Po pierwsze spisuję sobie co w tej książce ma zwyczajnie być.

 Tak prezentował się plot (oczywiście fragment) mojej drugiej książki „Pokolenie Ikea” Kobiety, który wysłałem do wydawnictwa:

„Książka startuje od próby zamieszkania przez Olgę i Czarnego razem co nie wychodzi bo ona jest zbyt wymagająca a on niezależny a poza tym dowiaduje się co on robił w łazience na  koniec pierwszej części.

Po wyprowadzce Czarny na początku dużo pije a później wdaje się w romans z Ruską Blondyną (rozwinięcie wątku Pokuszenie obecnego na blogu) a później z Ciemną Blondyną.  Dużo silniejszy niż w jedynce jest wątek korporacyjny, chcę dać kilka scen Czarnego w sądzie i w pracy.”

Po drugie piszę wątkami. Czyli ciągnę od początku do końca historię jednej postaci bądź wydarzenia. Napiszę jeden wątek, to biorę się za następny. Później dopiero montuję to w całą książkę.

I najważniejsza rzecz: pisz z bebechów. Jeśli masz moment, w którym zaczynasz się wahać czy o czymś napisać czy nie, bo możesz kogoś urazić to lepiej  nie pisz w ogóle. Czym mocniej wstrząśniesz czytelnikiem, tym bardziej będzie chciał czytać dalej.

 

Czarny
Piotr C. – autor książek: „Pokolenia Ikea”, „Pokolenie Ikea Kobiety”, „Brud”. Szczery, tajemniczy z poczuciem humoru, pracownik korporacji. Swoją przygodę z pisaniem zaczynał od bloga. Dzisiaj jego teksty czytają tysiące.
vt

3 comments found

  1. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Myślałem, że „pokolenie Ikea” to kolejne określenie, które nie jest mi do niczego potrzebne. Używane przez ludzi, którzy boją się żyć jak chcą. Godzinami rozprawiają o swoich duchowych, emocjonalnych i intelektualnych potrzebach (zazwyczaj w weekend i przy alkoholu) a od poniedziałku grzecznie do pracy.
    A szkoda, że nie robią tego o czym myślą, że się boją, że będzie niewygodnie i trudno.
    Marzenia nic nie kosztują. Spełnianie marzeń okupione jest ciężka pracą i walką. A dziś bezpieczeństwo finansowo-materialne jest chyba najwyżej cenione wśród ludzi.
    Aniu więcej odwagi.

  2. Blog Piotra C. jest popularny. Jego ‚porady’ związkowe są do luftu. Popularność tłumaczę umiejętnościami autopromocji i/lub znajomością marketingu. Książki są grzechem w stosunku do lasu. Niemniej – ponieważ zdanie 1 – to będzie nadal drukowany. Ale wywiad z sensem 😉

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.