Absurdy milionerów.

Absurdy milionerów.

image

Nie będą to niewyobrażalne sumy, jakie wydają na ubrania, meble, pościele z egipskiej bawełny, do tego od Ralpha Lauren’a, młody i tak wyciera w nią gile. Narazie nie wspomnę również o tym ile młody wydaje na prostytutki i ile wydaje w jedną noc na imprezie. Wspomnę o kilku codziennych absurdach, z którymi walczę codziennie, co zauważyłam? Po jakimś czasie człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego, niestety wszystko na świecie ma swoje granice.

Praca u bogaczy to nie tylko dobry zarobek. Możesz także poznać ich zwyczaje, posmakować innego, nieznanego Ci świata, dużo się nauczyć i co ważniejsze z każdej, trudnej lekcji wyciągnąć cenne wnioski. Nie jesteś tylko pracownikiem, ale przede wszystkim obserwatorem. Ja dostałam ( dostaję nadal ) niezłą szkołę życia, ale to dobrze. Zmienił mi się pogląd na otaczającą mnie rzeczywistość, nie boję się podejmować trudnych decyzji, potrafię więcej docenić i potrafię cieszyć się z małych rzeczy. Zmieniają się priorytety. Jedno jest pewne, warto wszystko przyjmować z lekkim przymrużeniem oka i w każdej sytuacji widzieć pozytywy. Pisząc ten post nie chcę nikogo urazić, opisuję tylko zjawiska, które obserwuję na co dzień i które mogą wydawać się (dla mnie) absurdalne, więc jak czyta to jakiś bogacz, to niech wrzuci na luz 🙂

Absurdy milionerów.

#1.
Prasują skarpetki.

Także majtki, ręczniki, dywaniki i staniki. Okej. I ja polubiłam wyprasowane ręczniki, no ale prasować skarpetki to już lekka przesada. Oczywiście nie chodzi tylko o to, żeby nie były pogniecione, głównie chodzi o bakterie, które mieszkają na tych skarpetkach ( po wypraniu !). Wysoka temperatura niszczy zarazki, a tego moi bogacze boją się najbardziej.

#2.
Przebierają się trzy razy dziennie, łącznie z bielizną.

I Ty oczywiście musisz to wszystko codziennie prać i codziennie prasować. Młody ma w zwyczaju każdej nocy spać w czymś innym. Prawie codziennie opuszcza swój apartament minimum 3 razy i za każdym razem zmienia swój outfit. Istna Kim Kardashian! Później na desce do prasowania odkrywasz, co raz to nowsze ubranka do wyprasowania, nawet jeśli są niewygniecione. Jego prywatny kosz na brudy ciągle jest pełen.

#3.
Dbają o środowisko, a noszą futra.

W szafie każdego bogacza jest futro, albo coś z futra zrobione. Nasze babcie nosiły lisie czapy i kołnierze, było to oznaką szyku i elegancji, a przynajmniej tak wtedy uważano. Bogacze noszą futra np. z szynszyli. Owszem są piękne, owszem są nieziemsko miłe w dotyku i owszem dodają tego cholernego szyku, ale w końcu to tylko miękkie i ciepłe trupy.

#4.
Uwielbiają porządek, a są strasznymi bałaganiarzami.

Kiedyś żaliłam się mamie, która kocha porządek, że całymi dniami sprzątam apartament bogaczy, a on ciągle jest brudny. To trochę taka syzyfowa praca. Mama odparła, że pewnie jakby po niej miał kto sprzątać też, by bałaganiła. Okej, to moja praca, zgodzę się, jednak to smutne. Ale uwierzcie, że teraz rozumiem moją mamę, jak za każdym razem, gdy wymyła zlew, ja wrzucałam do niego brudne naczynia i tak to zostawiałam. Teraz pomnóżcie to przez dziesięć i przez sześć dni w tygodniu, przez dziesięć miesięcy w roku. Mamo wybacz!!!

#5.
Odkurzają ściany.

Za każdym razem daje z siebie 150%. W tej pracy nie było inaczej. Na początku, wszystkiego tak naprawdę dopiero się uczyłam, było ciężko. Nie potrafiłam z niczym się wyrobić. Choć zapierdzielałam przez dziesięć godzin bez przerwy, to i tak mało mi było czasu, żeby wszystko ogarnąć. Kiedyś nawet nabawiłam się mega bolesnego zapalenia pęcherza, bo przez dziesięć godzin nie siusialam, tak poświęcałam się swojej pracy, by wszystko było na TIP-TOP. Spokojnie, przeszło mi. Gdy po jakiś czterech miesiącach opracowałam swój, własny, niezawodny system ogarniania, do moich licznych obowiązków doszło odkurzanie ścian. Ręce mi opadły, nie dlatego że mam więcej pracy, ale dlatego że jest to po prostu bez sensu.

#6.
Używają pięciu gąbek do mycia naczyń.

Babka, co do tego jest bardzo surowa. Mianowicie ma dwie zastawy kuchenne. Naczynia marki Villeroy&Boch i naczynia marki Bernardaud, która jest niesamowicie droga. Za każdym razem, gdy ją myję trzęsą mi się ręce, żeby jej nie uszkodzić. Oczywiście zdarzyło mi się walnąć filiżanką o kant zlewu, co mnie kosztowało prawie zawał serca, a babkę w sumie 400 zł. Do filiżanek mam inną gąbeczkę, do talerzy inną, garnków jeszcze inną, a to wszystko dzielimy jeszcze na tłuste naczynia i naczynia, które tłuste nie są. Oczywiście gąbki się mylą, więc pewnie robię wszystko na odwrót. Ale wszystko jest czyste!

#7.
Myją okna i podłogi wodą.

W tym domu panuje jedna prosta zasada. Wszystko ma być eko. I to jest akurat fajne, bo nie muszę wdychać chemii, która jest pakowana i do detergentów, i do jedzenia. Wszystko jest bio. Niestety nie wszystko zawsze da się umyć tymi zdrowymi specyfikami, a tym bardziej samą wodą. Podłogi są czyste, bo myję je trzy razy w tygodniu minimum, więc używanie do tego wody nie sprawia mi większych kłopotów. Ale mycie nią okien, dla mnie to jakiś koszmar, bo chociaż mam kilkanaście różnych rodzaji szmatek, to i tak bez użycia płynu okna nie dość, że nie są czyste, to pozostają na nich mazaje. Okna w paryskich kamienicach to nie są zwykłe plastiki. Są to ogromne od podłogi do sufitu szyby oprawione w masywne drewniane framugi. No nie lubię tego robić, ale praca to praca 🙂

#8.
Oczekują, że czytasz im w myślach.

Praca gosposi to nie tylko sprzątanie, gotowanie itp. To także nieustannie włączony mózg, który ogarnia, czy przypadkiem czegoś w domu nie brakuje, czy babka ma odpowiednio dobrze uprażony słonecznik. Czy młody ma zamknięte okno w łazience, żeby się nie przeziębił, czy wziął wszystkie leki czy tylko połowę. I tak dalej, i tak dalej. Zawsze musisz być o jeden krok przed nimi. Musisz wiedzieć, co za chwilę Cię spotka, czego będą od Ciebie chcieli, żeby im to dać. Przewidzieć, czy będą jedli lunch, czy nie. Jeżeli coś jest nie po ich myśli to wiadomo. Nie, oni nie krzyczą, są uprzejmi ale dosłownie jednym spojrzeniem mogą dać Ci do zrozumienia, że coś zjebałaś. Czasami lodowata cisza jest gorsza od wrzasków. Jasne, że mogę ich o wszystko pytać. Ale w tej pracy właśnie chodzi o to, żeby tego nie robić, a żeby wszystko było zrobione.

#9.
Zmieniają pościel, co tydzień a ręczniki co 3 dni.

No cóż mam powiedzieć. …

# 10.
Mają drogie fury, ale nie mają prawa jazdy.

Tu akurat wiadomo dlaczego. Bo młody razem z samochodem dostał szofera, który jest do jego dyspozycji 24h/7 dni w tygodniu. Z resztą, nie umie sobie ugotować jaka, to na pewno nie odróżnia pedału hamulca od pedału gazu.

1 comment found

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.